- Czemu? Przecież to moja dziewczyna. Nie zrobiłbym jej krzywdy. .

- Dziękuję pani.. Płaczu, wystraszona perspektywą walki z nim i zrobienia z siebie. - Ale mówiłaś, że dziewczyna, którą widziałaś, wy­glądała jak lady Agnes na portrecie, a wtedy go jeszcze nie widziałaś. A zatem kiedy ujrzałaś ją po raz pierwszy, nie mogła być projekcją podświadomości, czy jak tam chcesz to nazwać. Nie twierdzę, że mam dar wi­dzenia. Ja jestem tylko otwarta na różne możliwości. poza tym, Agnes pokazała się tobie, bo to z tobą musi się porozumieć.. - Upss – powiedziałam, po czym zmrużyłam oczy. – Zgaduję, że myśli wampirów. – To możliwe.. - Jesteś tu bezpieczna – zapewnił. I niech ją Bóg ma w swojej opiece, naprawdę mu uwierzyła.. - Nie - szybko ją zapewniłam. - Jeszcze nie. - Dotknꬳam ze współczuciem ramienia Sary i zapach jej perfum, w którym przeważała nuta bzu, przywołał wspomnienie kredowego smaku zatrutej marchewki. Zerknęłam na Glenna, wiedząc, że nie wyjdzie, żebym mogła z nią po¬rozmawiać sam na sam. - Saro Jane - powiedziałam z wa¬haniem. - Muszę panią o coś zapytać i przepraszam panią za to. Wie pani, czy ktoś groził Danowi?. Zdjęła krucyfiks, położyła na środku. Proszę. Może to zrozumie.. Jason położył mi dłoń na ramieniu..